No więc na początek parę słów o mnie :) Mam na imię Marta i mam 13 lat , mieszkam w małej wiosce niedaleko Kalisza- mojego rodzinnego miasta gdzie mieszkałam i w sumie obecnie mieszkam bo na czas budowy nowego domu wynajmujemy domek mojej cioci na jednym z osiedli . Niedługo na szczęście już się stąd przeprowadzamy . Do Kalisza chodziłam do podstawówki i teraz chodzę też do gimnazjum, tutaj się urodziłam i bardzo kocham to miasto.
Moją przygodę ze zwierzętami zaczęłam już dawno. Koty były u nas od zawsze więc zawsze lubiłam ich towarzystwo. Przez nasz dom i ogród przewinęło się ich w ciągu 13 lat chyba z 1000 ! Oprócz tego z 10 000 rybek i jeden nadpobudliwy królik, przyznam że moja nagła zachcianka która skutkowała oddaniem Tośki w ręce bardziej doświadczonej w pracy z uszakami pani z Poznania. Była też krowa mojej sąsiadki która pasła się u nas w ogrodzie , maleńki jeżyk, zając i oczywiście ślimaki,motyle ,żaby, biedronki a nawet dżdżownica.Psa mieliśmy i mamy tylko jednego, to było moje marzenie i na chwilę obecną ani ja ani moja rodzina nie wyobrażamy sobie życia bez naszej ukochanej Mony ; ) W tej chwili w domu mamy tylko rybkę- Henia bo Mona, Księżniczka i jej dzieciaki Ashley i Aleksy mieszkają na dworze. Kiedy jeszcze tam mieszkaliśmy i Mona mogła przebywać w domu to i tak zaraz po wpuszczeniu stała pod drzwiami żeby ją wypuścić. Księżniczka mimo że mogła cały czas być w domu to zwykle i tak wolała spać wtulona w cieplutkie futerko najlepszej przyjaciółki. To samo udzieliło się jej dzieciom, w końcu Mona też stała się ich opiekunką i towarzyszką zabaw. Stwierdziłam że skoro same tak wybrały to widocznie jest im dobrze i upodobały sobie wielką , ocieplaną budę a raczej "mini dom " na swoje nowe lokum. Mają tam dwa "pokoiki" więc jest strasznie dużo miejsca.Wchodzą i wychodzą kiedy chcą a w domu całe 8-10 godzin siedziały by zamknięte. Traktuje je tak samo jak domowe zwierzaki , wychodzimy na spacery, dostają 2 razy dziennie pełną michę jedzenia,bawię się z nimi, Monę nauczyłam kilka komend a gdy tylko mogę poświęcam im jak najwięcej czasu.Mona nigdy nie była, nie jest i nie będzie na łańcuchu ani w kojcu. Za bardzo kocham zwierzęta żeby wyrządzać im taką krzywdę i mimo że nie wierzę w Boga i nie wierzę w dusze to wiem że zwierzęta tak jak ludzie potrafią ogromnie kochać . A czasem i bardziej...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz